Drzwi...
Pamiętam.
Ta duża, pusta sala.
Pamiętam.
Między chaosem myśli, waleniem pękającego serca,
nocą za oknem.
Ty, tam, sam. Ukryty...
Zamknięte oczy, chłodne dłonie, twarz napiętnowana
cierpieniem, strachem i samotnością.
Wciąż pamiętam, nie mogę zapomnieć.
Muszę pamiętać, czy chcę?
I wciąż to czuję.
Ból, niedowierzenie, gniew, wyrzuty, rozpacz,
zimno, strach...
I Twoja twarz, inna, a wciąż ta sama.
I Twoje dłonie, te same, lecz inne.
Łomot serca, wiotkie nogi, przerażenie.
I Ty...
Byłeś tam wciąż,
a jednak Cię nie było.
Nie byłeś, lecz teraz jesteś.
Jesteś i na długo pozostaniesz...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz